Oj, coś dawno mnie tu nie przywiało.. Obecnie mam trochę dylematów życiowych, ale nie chcę Was tym zanudzać. Powiem jedynie, że jeśli wszystko pójdzie tak jak bym chciała, to już niedługo może uda mi się trochę mentalnie ogarnąć i dorzucić tutaj trochę notek z bardziej pozytywnym wydźwiękiem, jąąą ziąą :)
Tymczasem przedstawiam Wam nowość.. Przynajmniej dla mnie jest to nowość, bo nigdy nie sięgałam po kosmetyki z górnych półek. Ten egzemplarz dostałam od "Siostry" (córki przyjaciółki mojej mamy... taaa, wiem... ;P)
Na pierwszy rzut oka "woooowww" - sobie pomyślałam. Przy pierwszym użyciu jednak, trochę zaczęłam się odłałowywać. Wyjęłam szczoteczkę i zaczęłam malować rzęsy. Moim oczom ukazał się las... Las trochę wypalonych, pokrytych sporą ilością kory drzew bez gałęzi. Tak pokrótce mogę opisać to co ta masakra zrobiła z moimi rzęsami. Były wszystkie zlepione, sztywne i nie wyglądały zbyt estetycznie. Kolejne podejście po kilku głębszych... oddechach ;) i wszystko okiej! No ja nie wiem co w tym tuszu jest takiego, że raz nakłada się dobrze, a raz tak kijowo że szkoda gadać. Wiem jedno, ze szczoteczką wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że nabiera się na nią zbyt dużo maskary. Moim zdaniem opakowanie nie zostało wyposażone w to "coś" co obiera włosie z tuszu. Już zaczęłam sobie z nią radzić i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona.
Konsystencja jest dość ciężka, ale po umiejętnym nałożeniu nie sprawia problemów. Z drugiej strony, komu potrzebny jest tusz, którego trzeba najpierw nauczyć się używać? No właśnie. Pewnie dlatego, ta maskara ma zarówna zwolenników jak i przeciwników.
Zapach, no w tej kwestii chyba każdy, kto posiadał to złote coś, się ze mną zgodzi. Tusz pachnie obłędnie! Jak perfumy z taką fajną pompeczką (na pewno ma to swoją nazwę, ale nie będę udawać, że jestem taka fajna i inteligentna:P) do psiukania. No tak mi się kojarzy ;) właśnie z butelką, a nie zapachem czegoś innego ;) Taki... wyrafinowany (dobrze użyłam słowa?;)
Nie wiem jaka jest cena tego specyfiku, strona Douglasa mówi 145zł. Dobrze, że dostałam go w prezencie. :)
Nie będę Was do niego zachęcać, bo jest to produkt, którego trzeba użyć żeby go pokochać albo znienawidzić.
Peace :)
piątek, 3 sierpnia 2012
czwartek, 2 sierpnia 2012
Kucyk Pinkie Pie
Tak, tak.. wiem, spóźniłam się z Projektem Kucykowym... Powoli nadrabiam..
Oto co zmalowałam na tydzień pod nazwą Pinkie Pie..
Lakiery, których użyłam:
Golden Rose #307
Safari - budyniowy róż
Vipera Jumpy #115
Essence #55 Let's get lost
Wiem też, że ciągle narzekam na brak weny... No bo kurde! ;) Mam blokadę paznokciową :P
Peace! :)
Oto co zmalowałam na tydzień pod nazwą Pinkie Pie..
Lakiery, których użyłam:
Golden Rose #307
Safari - budyniowy róż
Vipera Jumpy #115
Essence #55 Let's get lost
Wiem też, że ciągle narzekam na brak weny... No bo kurde! ;) Mam blokadę paznokciową :P
Peace! :)
środa, 1 sierpnia 2012
Konad vs. Essence
Już jakiś czas temu, wspominałam że zrobię porównanie lakierów przeznaczonych specjalnie do stemplowania. Nadszedł więc na to czas..
W swojej kolekcji lakierów posiadam 1szt Konada i 2szt Essence. Zdjęcia poglądowe są już troszkę stare, ale pochodzą z wcześniejszych postów mojego autorstwa.
Zacznę od tego osławionego...
Cena: 20-25zł
Dostępność: Allegro, eBay, Amazon etc.
Jestem obecnie i od dłuższego czasu osobą niepracującą, więc średnio stać mnie na lakiery z wyższych półek. Jeśli już takowe posiadam, to albo są zdobyczne na aukcjach, albo są po prostu prezentem. Wkurzało mnie to, że zwykłym lakierem ciężko jest odbić wzór z płytki i szukałam jakieś spoko zamiennika dla Konada. Któregoś dnia weszłam do jednej z płockich drogerii, podeszłam (jak zwykle:P) do szafy Essence i od razu sięgnęłam po lakier 002 stamp me! black. Spróbowałam raz, drugi.. Nie zamienię na nic innego. Lakier ma konsystencję trochę rzadszą niż Konad, ale równie dobrze dochodzi w każdy zakamarek wzoru na płytce, świetnie się go zbiera no i super się go przenosi. Jedyne zastrzeżenie to intensywność koloru. No może nie jest tak intensywny jak Konad, ale jest porównywalnie widoczny. Wzór przeniesiony i pokryty topem zostaje na swoim miejscu!! Nic się nie rozmazuje, nic nie ginie, nie blednie. Teraz posiadam również 003 stamp me! silver.
Myślę, że lakiery Essence do stempli godnie zastępują owiane sławą Konady.
Cena: 8,99zł
Dostępność: Natura, Drogerie Polskie, Douglas, Rossman etc.
Same powiedzcie.. Lepiej inwestować duże pieniążki, niż mieć to samo za mniejsze? Generalnie ciężko jest znaleźć produkt, który będzie nam odpowiadał pod każdym względem. Myślę jednak, że najpierw dobrze jest zrobić rozeznanie, żeby nie wydawać kupy (wybaczcie stwierdzenie;P) pieniążków. Ja już moich Essence'ciaków nie zamienię :)
Peace! :)
W swojej kolekcji lakierów posiadam 1szt Konada i 2szt Essence. Zdjęcia poglądowe są już troszkę stare, ale pochodzą z wcześniejszych postów mojego autorstwa.
Zacznę od tego osławionego...
Konad
Jakiś czas temu, jak mieszkałam z Oleśką (buzi:P) podkradałam od Niej (z jej wiedzą:P) czarny i biały lakier Konada. Teraz posiadam kolor Red Wine, i muszę powiedzieć, że rzeczywiście kolory są bardzo wyraziste, dobrze odbijają się na gumkę i z gumki na paznokieć. Konsystencja jest super, dzięki czemu super zbiera się je z płytki, a wzór pozostaje nienaruszony. Jedyne co mnie wkurza w lakierach Konada (do stempli) to to, że nawet przy użyciu topa ichniego i tak kolor się rozmazuje i niestety nie wygląda zbyt zachęcająco.Cena: 20-25zł
Dostępność: Allegro, eBay, Amazon etc.
Essence
Jestem obecnie i od dłuższego czasu osobą niepracującą, więc średnio stać mnie na lakiery z wyższych półek. Jeśli już takowe posiadam, to albo są zdobyczne na aukcjach, albo są po prostu prezentem. Wkurzało mnie to, że zwykłym lakierem ciężko jest odbić wzór z płytki i szukałam jakieś spoko zamiennika dla Konada. Któregoś dnia weszłam do jednej z płockich drogerii, podeszłam (jak zwykle:P) do szafy Essence i od razu sięgnęłam po lakier 002 stamp me! black. Spróbowałam raz, drugi.. Nie zamienię na nic innego. Lakier ma konsystencję trochę rzadszą niż Konad, ale równie dobrze dochodzi w każdy zakamarek wzoru na płytce, świetnie się go zbiera no i super się go przenosi. Jedyne zastrzeżenie to intensywność koloru. No może nie jest tak intensywny jak Konad, ale jest porównywalnie widoczny. Wzór przeniesiony i pokryty topem zostaje na swoim miejscu!! Nic się nie rozmazuje, nic nie ginie, nie blednie. Teraz posiadam również 003 stamp me! silver.
Myślę, że lakiery Essence do stempli godnie zastępują owiane sławą Konady.
Cena: 8,99zł
Dostępność: Natura, Drogerie Polskie, Douglas, Rossman etc.
Same powiedzcie.. Lepiej inwestować duże pieniążki, niż mieć to samo za mniejsze? Generalnie ciężko jest znaleźć produkt, który będzie nam odpowiadał pod każdym względem. Myślę jednak, że najpierw dobrze jest zrobić rozeznanie, żeby nie wydawać kupy (wybaczcie stwierdzenie;P) pieniążków. Ja już moich Essence'ciaków nie zamienię :)
Peace! :)
wtorek, 24 lipca 2012
Nudziakowo-złocisto-srebno-brokatowe coś ;)
Kolejne mani, jak na mnie, stonowane. Zaraz rozmowa w sprawie pracy, wizyty w urzędach.. No na razie nie mogę sobie pozwolić na więcej. Mam jednak nadzieję, że zrozumiecie.
Miałam dzisiaj zrobić porównanie stempelkowych lakierów, ale z uwagi na mój dzisiejszy nastrój (kijowy) rzuciłam dwa nołnejmy na pazuryry i oto efekt mojej ciężkiej ;P pracy:
Mani wygląda dość skromnie mimo tych wszystkich brokatów. Mój aparat jednak ciągle ma problem z uwiecznieniem prawdziwego oblicza mojej weny ;) Jakkolwiek beznadziejna ona by nie była, hehehe :)
Bazą jest nudziaczek AllePaznokcie (bez numerka) i złoto-srebrny brokat z niebieskimi drobnymi plasterkami i większym czerwonym brokatem. Wiem, dziwne. Możecie go zobaczyć TUTAJ (pierwszy od prawej), ale pewnie nic Wam to nie powie :) Całość pokryłam Diamentowym Pyłem od Joko.
Swoją drogą, muszę powiedzieć, że używam tej odżywki od jakichś 2 tygodni i widzę poprawę stanu moich paznokci. Są twardsze, nie zadzierają się, nie rozdwajają i nie łamią. Od zawsze myślałam, że to głównie piłowanie papierowym pilnikiem, a nie obcinanie, daje takie rezultaty. W połączeniu z tą odżywką, mogę przyklasnąć i polecić :) Kosztowała mnie ok. 8zł w Drogeriach Polskich (zastępczyni Urody).
Peace!:)
Miałam dzisiaj zrobić porównanie stempelkowych lakierów, ale z uwagi na mój dzisiejszy nastrój (kijowy) rzuciłam dwa nołnejmy na pazuryry i oto efekt mojej ciężkiej ;P pracy:
Bazą jest nudziaczek AllePaznokcie (bez numerka) i złoto-srebrny brokat z niebieskimi drobnymi plasterkami i większym czerwonym brokatem. Wiem, dziwne. Możecie go zobaczyć TUTAJ (pierwszy od prawej), ale pewnie nic Wam to nie powie :) Całość pokryłam Diamentowym Pyłem od Joko.
Swoją drogą, muszę powiedzieć, że używam tej odżywki od jakichś 2 tygodni i widzę poprawę stanu moich paznokci. Są twardsze, nie zadzierają się, nie rozdwajają i nie łamią. Od zawsze myślałam, że to głównie piłowanie papierowym pilnikiem, a nie obcinanie, daje takie rezultaty. W połączeniu z tą odżywką, mogę przyklasnąć i polecić :) Kosztowała mnie ok. 8zł w Drogeriach Polskich (zastępczyni Urody).
Peace!:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)