Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 sierpnia 2012

Klejone mani + pierwszy Sleekowy mejkap :)

Tak sobie przeglądałam blogi, które obserwuję i stwierdziłam, że skoro już tutaj jestem to wrzucę coś od siebie.
Nie jest to wprawdzie Projekt Kucyk, ale obiecuję że nadrobię :( Może nawet już dzisiaj wieczorem.. został mi do zrobienia Rarity, Twilight Sparkle i Spike.. Dam radę!!

Tymczasem, chciałam się podzielić z Wami sposobem na fajny i prosty mani, którym z kolei podzieliła się ze mną Oleśka (jak zwykle, no ale czego się można innego spodziewać:P)
Mani jest bardzo łatwy, ale jak będzie zainteresowane to zrobię o tym oddzielną notkę i mam nadzieję, że mniej-więcej w tym samym czasie co Olga ;)
Wybaczcie mi dziwne zdjęcia, ale robiłam je wieczorem i światło miałam kijowe. Następnego dnia od razu wzięłam się za sprzątanie, więc się zepsuły :(
Do tego chciałam Wam pokazać, jak uczę się używać paletki The Original Sleeka.. nie powiem, bywa ciężko :) Oto co zmalowałam na kumpelce (K:*).. To był totalny spontan, miało być w kolorach Rarity, ale mi się nie zgodziła :P To jej wymodziłam coś takiego a'la Kleopatra?

Staram się nie zadawać pytań pod postami, bo mnie to drażni... ale tym razem zadam...
Co robicie, prócz nałożenia bazy i malowania na mokro, żeby cienie Sleeka z paletek były bardziej wyraźne i dobrze trzymały się powieki? 

Szykuje się rozdanie, z osiągnięciem 10000 odwiedzin bloga...


Peace!:)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Przechwałka Oleśkowa!

Weekend dobiega końca, a ja nie mogę nacieszyć się tym, co wczoraj dostałam od Oleśki!! :) Pochwalę się Wam, bo ... bo mogę :P


Olga wiedziała co lubię.. Zresztą, czego ja nie lubię :)  Odwiedziła mnie ze swoim Narzeczonym (tutaj buziak w nochala dla M. ;) i obdarowała mnie samymi cudownościami! Z dwóch jestem szczególnie zadowolona, bo wiem że sama bym sobie pewnie nie zafundowała... 
Oto co dostałam w 2 boxach od Oleśki...
Pierwszy...
(zgadnijcie z czego się najbardziej ucieszyłam...)
Dokładnie! Z pędzli Hakuro! No trafiła w mój gust bezbłędnie! Podglądałam akurat te na różnych stronach i wyszukiwałam najtańszych opcji.. Jednak nawet najtańsze były dla mnie ponad moje możliwości finansowe obecne. Zawsze marzyłam od flat topie... A tutaj, o! Jestem MEGA-PRZEszczęśliwa :)
Do tego paletka Sleek The Original (moja pierwsza!) Aaaaa! :) Bomba. Nic dodać, nic ująć.
Puder spiekany Joko Mineral J04, prędzej będę go używać do rozświetlania, niż jako pudru na cały ryjek, bo jednak po to używam swojego Bambuska BU, żeby się nie świecić jak psu jajca :) Wczoraj wypróbowałam i jest git!
I maluśki słodziaczek Cheeky Chimp, czyli błyszczyk do ust czekoladowy w jakże uroczym opakowaniu. Kumpelka chciała przechwycić i schrupać. Dobrze, że nie spróbowała gryźć ;P


Drugi...
Oprócz tego dostałam lipcowego bodaj ShinyBoxa (dzięki za poprawkę Oleś.. wszystkie te boxy jednakowe :P), o którym rozpisywać się za bardzo nie będę, bo jego zawartość w sferze blogowej już jest znana na wskroś. Najbardziej interesują mnie kremy i jedwab. Tego drugiego będę miała chyba na rok zapas :) Do tej pory używałam jedwabiu Joanny i właśnie miałam dokupić.. A tutaj, o! :)


Do tego dostał mi się fajny zestaw kosmetyków Fa :) 
Nie przepadam za innymi antyperspirantami w kluce niż Nivea, a antyperspiranty w spray'u jakoś nie wierzę. Chętnie jednak wszystko zużyję i podzielę się z Wami swoimi nowymi (jeśli takie będą) spostrzeżeniami dotyczącymi tychże produktów.


Mówiłam, że bombowe cudaki dostałam? :)
Jeszcze raz Ci dziękuję Bejbe! Mam nadzieję, że coraz częściej będę widywać Twój ryj w swoim otoczeniu :)


Peace!:D

niedziela, 22 lipca 2012

Avon na ustach

Nadszedł czas na pierwszy post stricte pomadkowy.


Nie posiadam wielu tych ustrojstw, bo i po co? Przecież nie zużyję, to po co mają leżeć i się psuć i marnować. Z takiego założenia wychodzę. Jeśli jednak już używam jakiegoś ustnego ;) mazidła, to stawiam na Avon. Próbowałam innych m.in. Manhattan, L'Oreal, Rimmel, Miss Sporty, jednak zawsze wracam do Avonu. Nie wiem czym mnie kupują, bo często kolory które widzimy w katalogu, do rzeczywistych muszą przejść całą gamę. Na moich ustach często tego rodzaju specyfiki szybką się ważą i pokazują wszystkie możliwe skórki. Przy używaniu pomadek z Avonu tego nie zauważyłam.


Może zanim przejdę do dalszej części wypocin, pokażę Wam jakie odcienie posiadam.


Jak mówiłam, wielu ich nie mam ;)


Konsystencja? Kremowa. Nie zawsze zachwyca. Jeśli wcześniej nie wypeelinguję ust, Satin Sheets nie nadaje się do noszenia, bo się rozmazuje i waży. Jednak po peelingu - widać na zdjęciu. Ma cudownie słodki zapach! Jakbym miała na ustach połączenie gumy balonowej z watą cukrową. Mniamniuśna. Ciężko mi powiedzieć ile czasu się utrzymuje, bo ja specjalnie nigdy nie zwracałam na to uwagi. Nie skleja ust i nie zbiera się w kącikach - a to ważne. Jeśli chodzi o nawilżenie, dałabym 3/5.
Latte to cudowny odcień nude, który na zdjęciu wyszedł trochę bardziej brązowo - nie wiem czemu. Wygląda bardzo naturalnie na moich ustach. Konsytencję ma kremową, ale o wiele lepszą niż Satin Sheets. Nie uwydatnia żadnych mankamentów moich ust. Lubię to! :) Zapach ma słodki, nie drażniący. Przyjemna w noszeniu. Nawilża całkiem solidnie 4/5 i nie zbiera się w kącikach.
Frozen Berry to przyjemne sheerowe bordo z drobinkami, które niestety nie należą do najprzyjemniejszych w noszeniu. Jakby ktoś usta posypał grubym brokatem - w sensie uczucia, nie wyglądu. Drobinki nie rzucają się w oczy, ale drażnią na ustach. Nie pamiętam nazwy serii, w której znajduje się Frozen Berry. Jednak jeśli nie lubicie zapachu słodkiej mięty i uczucia mrowienia - to nie jest pomadka dla Was. Mnie osobiście to nie przeszkadza. Jeśli chodzi o nawilżenie 3/5, nie ma rewelacji. Powiększenia ust specjalnego też nie odnotowałam. Nie zbiera się w kącikach i nie uwydatnia skórek ani nie waży się na ustach.


Generalnie pomadkom zbiorowo daję 4/5. 
Już wiecie czym mnie kupują :)


Chyba muszę się skusić na jakieś bardziej odważne kolory, jednak mam wrażenie że na moim ryju niewiele kolorów daje fajny efekt. Bu.


Peace!:)

środa, 4 lipca 2012

MUA make-up

Przychodzę do Was dzisiaj z makijażem, który wykonałam już drugi raz na swoich malutkich, tłuściutkich powiekach :)








Całość została wykonana cieniami MUA, które dostałam od Panny Dominiki. A zobaczyć je możecie TUTAJ.
Całość zwieńczyłam delikatną kreską z cienia czarnego z paletki 120 i maskarą YSL Shocking.


Od tej notki będę starała się również pisać w języku angielskim, jednak nie zawsze wystarczy mi na to czasu.
______________________________________________________________________


Today I want to show you make-up, which I did for the second time, on my small and fatty eyelids :)
I used only MUA eyeshadows, which I got from Panna Dominika. You can read about them HERE.
I added soft black eyeshadow line on the upper lid and I put YSL Shocking mascara on my lashes.


I'll try to write also in English (starting now;), but not always will I have the time to do this.


Peace!!:)

piątek, 1 czerwca 2012

Wymianka z Panną Dominiką + Candy :)

Generalnie dobrze jakoś specjalnie się u mnie nie dzieje, ale to co mnie dzisiaj zaskoczyło (właściwie to się spodziewałam, ale nie tak prędko;P) od razu poprawiło mi humor!
Pierwsza paczka wymiankowo-Candy od Panny Dominiki!
Same pyszności i dobroci :) Nic dodać... ale ująć, bo kurde chyba nie zasłużyłam na to! Będę musiała stanąć na wysokości zadania i jeszcze Lalce coś dosłać, bo mnie gupio zwyczajnie...


Oto co do mnie zawitało!:)

Coś do włosów...


 (wkrótce recenzja)


 ...i jeszcze...


 ...olejek zarówno do ciałka jak i do włosów (ja raczej będę go stosować do włosów jak Jennifer Aniston;P)

(wkrótce recenzja)


Coś dla ciałka...


masełko i peeling (wkrótce recenzja)


Coś dla oka i policzków :)


Od lewej:
Chit Chat  3439 Smokey Eyes siwo-czarny
MUA #30 Pearl (piękne stare złoto)
MUA #6 Pearl (cudo trawiasta zieleń)
Chit Chat 3439 Smokey Eyes (kawa zakrapiana mleczkiem-perłowe mleczko)
MUA #3 Pearl (stalowy)
MUA #24 Pearl (miedziano-brązowo-bliżej nieokreślony.. nie wiem jak go opisać :)
MUA Blusher #4
...i do tego jeszcze piękny bronzer Chit Chat Brozning Mosaic #3509 (nie wiem czy to dobry nr..innego oznaczenia nie ma) nie zrobiłam zdjęcia, bo bateria padła i siostra zabrała aparat na Metalfest do Jaworzna, więc przy najbliższej okazji jakoś dołączę :) pewnie razem z jakąś recenzją :)

Coś dla pazuryrów!... i resztki do oka :P


Od lewej:
MaxFactor - Masterpiece Max
Oriflame - Mirage Eau (słodki perfumek :) zarówno pod względem zapachu jak i fioleczki :)
Revlon #320 Ocean Breeze
MaxFactor #24 Intense Plum

 

No i wszystko było zapakowane w PRZE-pudełko :)


Dziękuję Ci Laleczko! Sprawiłaś mi ogromną radość! Mam nadzieję, że uda mi się choć trochę odwdzięczyć... :) Obśliniak i gnieciuch dla Cię i Lubego za piękne opakowanie!! :)


I to by było na tyle przechwałki wymiankowo-Candy ;)


Pamiętajcie o rozdaniu! :)

Peace!!:)




niedziela, 6 maja 2012

Shining... ;)

Wybaczcie, ale musiałam sobie poprawić dzisiaj humor, stąd ta notka. Kolejny makijaż. Zwykły. Tylko oko, bo na ryju za dużo 'kolegów' się pojawiło. Na piwo by zaprosili, a nie tak bez zapowiedzi wyskakują z wizytą, eh. Nic to! Nie wiem generalnie, co mam zrobić, żeby ten mój aparat ze mną współpracował. Zdjęcia są najlepsze na jakie było mnie dzisiaj stać. Wybaczcie brwi, ale jestem w trakcie zapuszczania, bo wyglądam jak nieszczęście. Ktoś kiedyś powiedział, że 'ma zarost jakby ktoś patyki w g... powsadzał', cóż ja mam to samo jeśli chodzi o brwi. Matka Natura zamiast zabrać trochę tłuszczyku z brzuszka, stwierdziła chyba że lepiej mi będzie z brzuszkiem, bez ludzkich brwi. Oto jestem. Jakoś daję radę, prawie 28 lat, więc może tak bardzo omylna nie jest ;)






Jeśli chodzi o kreskę, nie dziwcie się że jest trochę gruba i nierówna, rehabilitacja ręki trwa :) A jeśli jeszcze się dziwicie mogę Wam wkleić zdjęcie RTG swojej ręki ;) malutkie, żeby Was nie przegonić ;)


No to skoro już pochwaliłam się swoimi osiągnięciami w kategorii 'kredyt za leczenie' i 'i kto teraz będzie pragnieniem', pokażę Wam co narysowałam dzisiaj na ryjku swym, o!






Na oku:
Pierre Rene - Organics Loose Eyeshadow Stars #04
Miyo - Vanilla #04
L'oreal - Super Liner Noir/Black
Clinique - High Impact Mascara

Swoją drogą, żałuję że Pierre Rene wycofało tą serię cieni. Są bombowe! Nie dość, że piękny puderek, świetnie opalizujące odcienie, świetnie się blendują to do tego ten cudowny czekoladowy zapach, olejki i witaminki. 

Jutro mała recenzja maskarowa...

Tymczasem, borem, lasem...


P.s. Jeśli jeszcze nie oddałyście/liście głosu, to wbijcie pod linka z poprzedniej notki i zagłosujcie!:)


Peace!:)


czwartek, 3 maja 2012

Mejkapik :)

Skoro już wstałam i dzień rozpoczęłam, to stwierdziłam że i narysować się trochę można. Na pazuryry jakoś ostatnio nie mam weny. Skoro już narysowałam, pomyślałam sobie "a co! wrzucę kilka fotek na bloga..." :) No to wrzucam :) Oczywiście mój aparat już jest tak zryty, że nie wiem czy jest sens robić nim jeszcze zdjęcia.. Niezależnie od światła i ustawień aparatu, zdjęcia i tak nie oddają tego co w rzeczywistości jawi się na mym licu. 
Mimo krechy na górnej powiece myślę, że makijaż należy do tych dziennych. Na pewno naniosłabym go na mój ryj do pracy, szkoły czy na balety :) Taki jest... uniwersalny ;) Zresztą, ja niezależnie od tego co to za okazja, noszę na ryjku to co lubię :) z tym wyjątkiem, że jeśli praca to mniej wyzywająco.. ;)
No dobra, my tu gadu gadu a zdjęcia się przeca same nie wstawią i nie opiszą :)


Tadaaaam :)










 I na koniec mój ryjek w całej okazałości...





Makijaż składa się z:

Twarz:
Garnier BB Krem 02 Light
Puder - Essence 50's Girls Reloaded Translucent Loose Powder 01 Ahoy!
Róż - Lovely Sunny Blusher Cinnamon Lady
Oczy: 
UDPP Sin
Paletka cieni nudnych Aziza bez nr i nazwy (zakupiona 2 lata temu w Funciaku na Woodgreen w Londynie)
Manhattan No End Mascara black

O... i to by było na tyle :)

Peace!:)




czwartek, 26 kwietnia 2012

Something new...

Dzisiaj z odrobinę lepszym humorem się obudziłam, jednak w ciągu dnia już ktoś zdążył mi go popsuć. Pierwszy taki wpis na moim blogu. Pewnie się dziwicie, bo nie wiecie o czym mówię ;) Nie trzymam dłużej w niepewności...
Notka ma charakter makijażowy. Nie jestem profesjonalistką. Jak na amatorkę przystało, w makijażu są niedociągnięcia i inne takie. Nie mam cudownych brwi, ani pięknego oka. Nie używam profesjonalnych pędzli (bo nie mam:P), ale mimo wszystko wrzucam tutaj zdjęcia, bo dzisiaj makijaż poprawił mi trochę nastrój - też tak macie?


Makijażem interesuję się dość długo już i odnoszę wrażenie, że lepiej wychodzi mi mejkapowanie Psiapsiółek niż siebie:)Może niedługo pojawi się zdjęcie moich mejkapowych procesów myślowych, ale na modelce;) Czekam tylko na odpowiedni moment ;)
Pragnę również nadmienić, że makijaż który widzicie na zdjęciach poniżej został wykonany złamaną prawą ręką, która jest w trakcie rehabilitacji po wypadku :) Miałam kilka śrubek, szpileczek i płytek metalowych w łokciu i przy kości ramiennej (teraz już tylko w ramiennej), nie prostuję ani nie zginam do końca ręki, więc kurde bele uważam, że i tak jestem miszcz :D W końcu makijaż najlepszą rehabilitacją, c'nie?:P




Ok, so with no further ado...


Feast your eyes ;)




Mam kijowy aparat i światło nie takie jak trzeba i nie widać wszystkich kolorów... W kąciku zewnętrznym nie odznacza się za bardzo ciemny brąz... 

Makijaż wykonany w całości paletą 120 cieni (nie pokaże, którymi ponieważ paleta jest w rozsypce..muszę ją najpierw naprawić:) ) kreska zrobiona również cieniem na mokro. 
Maskara - Manhattan No End Mascara :)

Anyways.. ;) Wszystko na dzisiaj! o! :)

Peace!:)


niedziela, 22 kwietnia 2012

Oddam w dobre ręce ;)

Z uwagi na to, że dzisiaj niedziela, a jak mówią "niedzielna praca w g.. się obraca", wzięłam się za porządki w swojej kolorówce :P Większość rzeczy była już solidnie nienadająca się do użytku, a część kosmetyków po prostu leżała odłogiem. Stąd ta notka :) Stwierdziłam, że po co wyrzucać rzeczy, których data ważności jest jeszcze ok:) skoro mogę je po prostu wystawić na bloga, a nóż, widelec... łyżka ;) ktoś coś upatrzy i będzie miał :)
Większości cen tych kosmetyków po prostu nie pamiętam, więc chętnie je po prostu oddam w czyjeś rączki :)
Są to:


La Senza Lusterko serduszko
KOBO Professional Magic Corrector Mix - zużycie niewielkie (na zdjęciu) 2-3 razy palcem (oczywiście czystym!) nakładałam korektory. Raz popełniłam błąd i próbowałam je pomieszać w opakowaniu, a nie na ręku na przykład.. (data ważności: 05.2013)
MISS SPORTY 001 Sun Kissed (bronzer i złoty rozświetlacz) - bronzer zużycie max 3% (zdjęcie), rozświetlacz użyty raz (data ważności: 30m-cy, na pewno nie minęła, bronzer kupiłam jesienią 2010r)
ESSENCE The Twilight Saga: Eclipse Collection 01 Werewolf or Vampire? duo cieni - zużycie niewielkie max 2%, na jaśniejszym cieniu widać większe zużycie, gdyż zajechałam pazurkiem niestety:( (zdjęcie) (data ważności: 24 m-ce od otwarcia - nie wydaje mi się, żeby minęły, bo z tego co pamiętam zakupiłam go koło listopada 2010)
CLINIQUE 08 Sparkling Sage - zużycie max 5%, próbka 8g perłowa jasna zieleń
LA SENZA Amethyst - max zużycie 5% kolor siwy opalizujący na srebrno, różowo i fioletowo, w zależności od światła
LA SENZA Creme De La Creme - max zużycie 15% perłowy beż
Ostatnie 3 cienie w prawdzie nie mają wybitej daty ważności, ale na pewno nie żyją więcej niż 20m-cy.








Także o! Jeśli macie na coś chęć zapraszam do pisania maili czym prędzej tutaj :):)

Peace:)!