Odezwała się we mnie moją mroczna ;) natura... Nie dość, że jestem wredną małpą i złośliwą do tego, to jeszcze paznokcie mi urosły jak u jakiejś hmmm... No nie wiem, kto ma szpony? Jak u jakiejś szponiastej baby ;) Teraz mogę drapać i skrobać :P W sumie się cieszę, bo już dawno nie miałam tak długich i tak twardych paznokci! Co jest jeszcze bardziej fascynujące - nie łamią się, nie rozdwajają i nie zadzierają!! Normalnie aż ciężko uwierzyć. Chociaż... po eksperymentach z Eveline 8w1 postawiłam na coś innego... Mianowicie na Joko - Diamentowy Pył.
Nakładam tę odżywkę już jakiś czas (około miesiąca) jako bazę pod każdy mani. To jest w sumie najlepsze wytłumaczenie moich jakże pięknych ;) pazuryrów! Po nałożeniu nie odczuwam żadnego pieczenia, swędzenia czy jakiegokolwiek skutku ubocznego. Szybko schnie na paznokciu, nawet bardzo szybko. Po pomalowaniu drugiej ręki, pierwsza już suchutka, a mani utrzymuję się na paznokciach około 3-4 dni (jak wiecie, na dłuższych ciężej utrzymać lakier... zwłaszcza przy wykonywaniu obowiązków domowych). Zdecydowanie mogę polecić tę odżywkę komuś, kto ma łamliwe, cienkie i miękkie paznokcie. Ja osobiście nie spotkałam się ze złą opinią o serii odżywek z Joko.
Cena: ok. 10zł
Dostępność: każda większa i mniejsza drogeria.
A oto jak bardzo mroczna się zrobiłam na kilka dni ;)
Lakiery, których użyłam:
Manhattan - Quick Dry (numerka nie mogę ogarnąć:/)
Inglot - #204
Essence - Quick Dry Top Coat
Niedawno trafiłam na jakimś blogu (zabijcie mnie, nie pamiętam u kogo...), że ktoś szuka fioletowych flejksów. Jak widzicie na czarnym lakierze, Inglot 204 wygląda na fioletowe flejksy no i nie mieni się na czerni na inne kolory. :) Polecam wypróbowanie :)
Peace!!:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 września 2012
niedziela, 12 sierpnia 2012
Alterra - nie zrywa papy z dachu...
Ostatnio wydaje mi się, że więcej piszę o innych pierdołach niż robię paznokcie.. Mam odpowiednik blokady pisarskiej, blokadę malowania-paznokci-w-różne-dziwne-wzorki ;) Stąd posty pseudo-recenzyjne. Pseudo dlatego, że nie uważam się za eksperta oczywiście :)
Niedługo przyjemnie mi się coś "odda" ;) ale o tym w dalszej części postu...
Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o wyniesionej na piedestały na blogach marce Alterra. Właściwie nie tyle o marce, co o jednym produkcie który nabyłam jakiś czas temu.
Mianowicie chodzi o odżywkę:
Alterra - Morela i Pszenica, odżywka nadająca połysk do włosów pozbawionych blasku i łamliwych.
Gwarantowane przez Producenta cechy produktu:
Niedługo przyjemnie mi się coś "odda" ;) ale o tym w dalszej części postu...
Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o wyniesionej na piedestały na blogach marce Alterra. Właściwie nie tyle o marce, co o jednym produkcie który nabyłam jakiś czas temu.
Mianowicie chodzi o odżywkę:
Alterra - Morela i Pszenica, odżywka nadająca połysk do włosów pozbawionych blasku i łamliwych.
Gwarantowane przez Producenta cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego
"Wartościowy roślinny kompleks pielęgnacyjny z wyciągiem z moreli i winogron wraz z olejkiem z kiełków pszenicy nawilżają włosy, wzmacniają ich strukturę i chronią jednocześnie skórę głowy. efekt to łatwiejsze rozczesywanie i pięknie błyszczące, wyraźnie mocniejsze włosy."
Moja ocena:
Konsystencja: (zdjęcie) zwarta i gęsta. Dobrze rozprowadza się po włosach. Nie spływa.
Zapach: ja porównuję go do Flegaminy w syropie :) Mam sentyment do tego zapachu, bo i syrop lubię... Tzn. nie pijam go, gdy jestem spragniona ;) tylko przyjemnej znoszę objawy przeziębienia :)
Jeśli chodzi o cechy gwarantowane przez Producenta - rzeczywiście, nie odczułam specjalnie jakichś problemów ze skórą głowy. Brak swędzenia, czy innych podrażnień i łupieżu.
Konkursiwo ma sporo nagród.. ale o tym potem... ;)
Jeśli natomiast chodzi o to co napisali w opisie charakteryzującym odżywkę... Tutaj mam zastrzeżenia. Nawilżenia włosów nie zauważyłam, wzmocnione też nie są. Łatwiejsze rozczesywanie?! Nie w moim przypadku. Po użyciu tej odżywki walka z kołtunami jest zacięta. Ostatecznie wygrywam ja (bo jak inaczej;P), ale nie po to kupuję odżywkę żeby walczyć. Moje włosy są po niej tępe jak zardzewiała brzytwa starego golibrody. MA-SA-KRA. Używałam już wielu odżywek i po tej marce jednak spodziewałam się czegoś więcej.. Włosy po takim rozczesywaniu nie są wcale "pięknie błyszczące" tylko zmęczone. I ja też.
Dla samego zapachu jednak nie będę się więcej męczyć. Pieniążek, choć nieduży to jednak boję się zainwestować w kolejną odżywkę tej firmy, żeby się znowu nie przejechać.
Opakowanie: zwykłe, plastikowe, pozwala na swobodne dozowanie produktu. Jednak przy końcówce odżywki trzeba pamiętać o odstawianiu jej na zamknięciu, bo inaczej ciężko wydobyć resztkę.
Używam olejku Alterry i jest całkiem OK. Niedawno zaczęłam, więc ostatecznego osądu jeszcze nie wydaję ;)
2/5 - za zapach i dobrą konsystencję.
Cena: ok. 7zł
Dostępność: Rossman
Ciekawe konkursu? Będzie łatwy... ;) Czekam tylko aż stuknie mi 10000 odwiedzin ;)
Peace!!
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Eveline 8w1 BUBEL ała...
No to przyszedł czas na trochę małą przychylną recenzję.
Nie muszę chyba przedstawiać bliżej produktu, o którym chcę mówić.
Znacie ją już pewnie wszystkie/wszyscy. Ja polowałam na tę odżywkę dobre 2 miesiące. W końcu udało mi się zakupić przy okazji kompletowania BlogBoxa.
Tego samego dnia, oczywiście, musiałam ją już nałożyć na swoje pazuryry. Pierwsza warstwa nałożyła się bardzo fajnie, nie było widać żadnych smug ani bąbelków. Paznokcie miały zdrowy kolor, więc mówię sobie "Bomba!". Z uwagi na to, że mam dość łamliwe i rozdwajające się paznokcie, stwierdziłam że owa odżywka będzie dla mnie idealna i że w końcu nie będę musiała piłować paznokci po chociażby otworzeniu puszki z... napojem. Tak przeleciała doba. Drugiego dnia nałożyłam kolejną warstwę, ale stwierdziłam że dodam jeszcze francuską końcówkę, bo wybierałam się na rozmowę. Przez przypadek zupełny, pokryłam frencha odżywką. Minęło 10min i myślałam, że odpadną mi paznokcie! Natychmiast zmyłam to z paznokci i czując palenie wręcz na końcówkach paluchów, wrzuciłam je pod lodowatą wodę. Ostatnią czynność musiałam wykonywać dobre 4-5 razy.
Pomyślałam sobie "dobra, przegięłaś łosiu" i że za kilka dni spróbuję wszystko zrobić ze wskazówkami. Przeszło mi uczucie pieczenia na paznokciach i postanowiłam położyć zwykły lakier bezbarwny. Gdy to zrobiłam, przeraziłam się bardziej niż wtedy jak się spierdzieliłam ze schodów. Lakier na pazurach zaczął mi wręcz bulgotać! Jakby się zagotował! Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, ale no niestety... wtedy myślałam jedynie o tym by pozbyć się wszelkich mazideł z łap.
Przyszedł dzień, w którym podjęłam kolejną próbę do odżywki. Jednak przy pomalowaniu paznokcia na małym palcu, poczułam to samo co wcześniej. Nie próbowałam kolejny raz.
Wiem, że gro dziewczyn poleca ten specyfik. Jednak dla mnie to jedna wielka MA-SA-KRA! Pieniądze wyrzucone w błoto. Na szczęście mam komu ją oddać, więc nie będzie tragedii.
Moja ocena: 1/10
Jak dla mnie - Bubel.
Ciągle niecierpliwie czekam na swoje pudełko ;) Ekscytacja sięga zenitu :P Tyle fajnych pudełek już widziałam. Mam nadzieję, że i moja wersja się spodoba...
Peace!:)
Nie muszę chyba przedstawiać bliżej produktu, o którym chcę mówić.
Znacie ją już pewnie wszystkie/wszyscy. Ja polowałam na tę odżywkę dobre 2 miesiące. W końcu udało mi się zakupić przy okazji kompletowania BlogBoxa.
Tego samego dnia, oczywiście, musiałam ją już nałożyć na swoje pazuryry. Pierwsza warstwa nałożyła się bardzo fajnie, nie było widać żadnych smug ani bąbelków. Paznokcie miały zdrowy kolor, więc mówię sobie "Bomba!". Z uwagi na to, że mam dość łamliwe i rozdwajające się paznokcie, stwierdziłam że owa odżywka będzie dla mnie idealna i że w końcu nie będę musiała piłować paznokci po chociażby otworzeniu puszki z... napojem. Tak przeleciała doba. Drugiego dnia nałożyłam kolejną warstwę, ale stwierdziłam że dodam jeszcze francuską końcówkę, bo wybierałam się na rozmowę. Przez przypadek zupełny, pokryłam frencha odżywką. Minęło 10min i myślałam, że odpadną mi paznokcie! Natychmiast zmyłam to z paznokci i czując palenie wręcz na końcówkach paluchów, wrzuciłam je pod lodowatą wodę. Ostatnią czynność musiałam wykonywać dobre 4-5 razy.
Pomyślałam sobie "dobra, przegięłaś łosiu" i że za kilka dni spróbuję wszystko zrobić ze wskazówkami. Przeszło mi uczucie pieczenia na paznokciach i postanowiłam położyć zwykły lakier bezbarwny. Gdy to zrobiłam, przeraziłam się bardziej niż wtedy jak się spierdzieliłam ze schodów. Lakier na pazurach zaczął mi wręcz bulgotać! Jakby się zagotował! Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, ale no niestety... wtedy myślałam jedynie o tym by pozbyć się wszelkich mazideł z łap.
Przyszedł dzień, w którym podjęłam kolejną próbę do odżywki. Jednak przy pomalowaniu paznokcia na małym palcu, poczułam to samo co wcześniej. Nie próbowałam kolejny raz.
Wiem, że gro dziewczyn poleca ten specyfik. Jednak dla mnie to jedna wielka MA-SA-KRA! Pieniądze wyrzucone w błoto. Na szczęście mam komu ją oddać, więc nie będzie tragedii.
Moja ocena: 1/10
Jak dla mnie - Bubel.
Ciągle niecierpliwie czekam na swoje pudełko ;) Ekscytacja sięga zenitu :P Tyle fajnych pudełek już widziałam. Mam nadzieję, że i moja wersja się spodoba...
Peace!:)
czwartek, 7 czerwca 2012
Brunetkowe love :) recenzja szamponu i odżywki
Minęła już chwila jak dostałam paczuszkę z łakociami od Panny Dominiki. Codziennie używałam dwóch kosmetyków z owej paczki i nadszedł czas na recenzję.
Chodzi mianowicie o zestaw szampon+odżywka dla brunetek.
Ja osobiście brunetką nie jestem, ale ostatnio (jakieś 1,5 mca temu) przefarbowałam się z rudości na ciemny blond, z czego wyszedł można powiedzieć jasno-średni brąz.
Jak wspomniałam wyżej, używam tych cudów codziennie, gdyż moje włosy szybko się przetłuszczają.
Zacznijmy od obietnic producetna:
Creightons Beautiful Brunette - Extra Moisturising Shampoo
"Nawadnia, zmiękcza i wygładza suche lub zniszczone włosy brązowe włosy. Rozświetla i odżywia zarówno naturalne jak i farbowane włosy (...) Delikatnie oczyszcza bez zmywania koloru. Nawilża i kondycjonuje nadając naturalny połysk (...) Pro-witamina B5 pomaga zastąpić utraconą wilgoć i wzmacnia włosy, pozostawiając je miękkimi, gładkimi i zapobiega dalszemu niszczeniu przez stylizację i wpływ środowiska (...) nawilża, aby wspomóc elastyczność..."
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z tym! Fakt, że nie mam suchych włosów, ale przetłuszczającym się też przydaje się nawilżenie! Moje włosy nigdy jakoś specjalnie zniszczone nie były, przynajmniej z tego co widać. Po tygodniu używania, mogę już stwierdzić wielką poprawę w ich strukturze (bez mikroskopu, niezła jestem, co?:P) Czuję, że włosy są mocniejsze, bardziej miękkie i grubsze (stąd mój wniosek na temat odbudowy). Co jest w tym szamponie ogromnym plusem? Zapach! Ciężko mi określić co w nim tak pachnie, pewnie jakaś chemia, ale pachnie obłędnie, no i mogę włosami merdać przed każdym cały dzień, bo tak długo się utrzymuje! :)
Konsystencja szamponu (zdjęcie na dole notki) jest dosyć fajna, żelowa i lekka. Świetnie się pieni i jest w miarę wydajny.
Jeśli chodzi o opakowanie... Jak widzicie na zdjęciu, i szampon i odżywka zapakowane są w tuby z dość wygodnym zamknięciem. Właściwie jak w przypadku każdego szamponu jakiego do tej pory używałam. Lekko się otwierają, nie trzeba się z nimi mordować, a jednocześnie są szczelne i nie wyciskamy za dużo produktu.
Creightons Beautiful Brunette - Intensive Care Conditioner
"Ta intensywna formuła pomaga naprawić rozdwojone końcówki, zniszczoną strukturę włosa na jego długości, dodając włosom witalności, blasku i gładkości (...) Pro-witamina B5 pomaga odzyskać utraconą wilgoć, nawet matowe i zniszczone włosy stają się pełne witalności (...) pomaga odzyskać elastyczność, jednocześnie zapobiegając dalszemu zniszczeniu włosów..."
Pozostaje mi jedynie zgodzić się z tym, co wypisali na odwrocie tuby. Możecie mi wierzyć, tydzień wystarczył, a włosy są odżywione, elastyczne i cudownie pachną. Głowa ani po szamponie, ani po odżywce nie swędzi (a nieraz mi się zdarzyło), nie powstaje łupież (a mam do niego skłonności). Ciężko powiedzieć o wypadaniu włosów, bo ja całe życie je gubiłam. Teraz również, ale nie wydaje mi się, żeby to miało związek z tym szamponem czy odżywką. Taka już natura skóry mojej głowy i mojego organizmu.
Konsystencja odżywki (zdjęcie poniżej) przypomina trochę krem koloryzujący, ale zapewniam że nim nie jest. Na początku myślałam, że mogły się w fabryce tubki pomylić :P Dobrze się rozprowadza po włosach. Świetnie przygotowuje włosy do rozczesywania. Trzeba jej jednak sporo wycisnąć, żeby pokryć włosy o średniej długości. Chyba jedyny minus odżywki. Skończy się prędzej niż szampon, a głowę myję zawsze 2 razy.
Nic dodać, nic ująć. Chociaż nie, jedyne co można ująć, to moje serducho, bo zakochałam się w tym zestawie! Nie wiem jak te specyfiki działają osobno, ale wiem że chętnie do nich wrócę.
Jedynym minusem jest dostępność w Polandzie (fakt, że wszędzie nie szukałam...) i dosyć mała tubka przy zużywaniu codziennym.
Produkt ważny jest do 12 mcy od otwarcia, ale spokojnie.. tutaj data nie obowiązuje, bo na pewno zużyje się go wcześniej :)
Jeśli macie możliwość przetestować to ustrojstwo, to zachęcam :) Z tego co wiem, są jeszcze wersje dla blondynek.
Cena: trzeba spytać Pannę Dominikę ;)
Pojemność: 250ml
Nie będę zadawać Wam pytań, czego używacie... Jeśli macie chęć, same napiszcie lub polećcie coś podobnego! :) Chętnie wypróbuję.. :)
Peace!! :)
Chodzi mianowicie o zestaw szampon+odżywka dla brunetek.
Ja osobiście brunetką nie jestem, ale ostatnio (jakieś 1,5 mca temu) przefarbowałam się z rudości na ciemny blond, z czego wyszedł można powiedzieć jasno-średni brąz.
Jak wspomniałam wyżej, używam tych cudów codziennie, gdyż moje włosy szybko się przetłuszczają.
Zacznijmy od obietnic producetna:
Creightons Beautiful Brunette - Extra Moisturising Shampoo
"Nawadnia, zmiękcza i wygładza suche lub zniszczone włosy brązowe włosy. Rozświetla i odżywia zarówno naturalne jak i farbowane włosy (...) Delikatnie oczyszcza bez zmywania koloru. Nawilża i kondycjonuje nadając naturalny połysk (...) Pro-witamina B5 pomaga zastąpić utraconą wilgoć i wzmacnia włosy, pozostawiając je miękkimi, gładkimi i zapobiega dalszemu niszczeniu przez stylizację i wpływ środowiska (...) nawilża, aby wspomóc elastyczność..."
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z tym! Fakt, że nie mam suchych włosów, ale przetłuszczającym się też przydaje się nawilżenie! Moje włosy nigdy jakoś specjalnie zniszczone nie były, przynajmniej z tego co widać. Po tygodniu używania, mogę już stwierdzić wielką poprawę w ich strukturze (bez mikroskopu, niezła jestem, co?:P) Czuję, że włosy są mocniejsze, bardziej miękkie i grubsze (stąd mój wniosek na temat odbudowy). Co jest w tym szamponie ogromnym plusem? Zapach! Ciężko mi określić co w nim tak pachnie, pewnie jakaś chemia, ale pachnie obłędnie, no i mogę włosami merdać przed każdym cały dzień, bo tak długo się utrzymuje! :)
Konsystencja szamponu (zdjęcie na dole notki) jest dosyć fajna, żelowa i lekka. Świetnie się pieni i jest w miarę wydajny.
Jeśli chodzi o opakowanie... Jak widzicie na zdjęciu, i szampon i odżywka zapakowane są w tuby z dość wygodnym zamknięciem. Właściwie jak w przypadku każdego szamponu jakiego do tej pory używałam. Lekko się otwierają, nie trzeba się z nimi mordować, a jednocześnie są szczelne i nie wyciskamy za dużo produktu.
Creightons Beautiful Brunette - Intensive Care Conditioner
"Ta intensywna formuła pomaga naprawić rozdwojone końcówki, zniszczoną strukturę włosa na jego długości, dodając włosom witalności, blasku i gładkości (...) Pro-witamina B5 pomaga odzyskać utraconą wilgoć, nawet matowe i zniszczone włosy stają się pełne witalności (...) pomaga odzyskać elastyczność, jednocześnie zapobiegając dalszemu zniszczeniu włosów..."
Pozostaje mi jedynie zgodzić się z tym, co wypisali na odwrocie tuby. Możecie mi wierzyć, tydzień wystarczył, a włosy są odżywione, elastyczne i cudownie pachną. Głowa ani po szamponie, ani po odżywce nie swędzi (a nieraz mi się zdarzyło), nie powstaje łupież (a mam do niego skłonności). Ciężko powiedzieć o wypadaniu włosów, bo ja całe życie je gubiłam. Teraz również, ale nie wydaje mi się, żeby to miało związek z tym szamponem czy odżywką. Taka już natura skóry mojej głowy i mojego organizmu.
Konsystencja odżywki (zdjęcie poniżej) przypomina trochę krem koloryzujący, ale zapewniam że nim nie jest. Na początku myślałam, że mogły się w fabryce tubki pomylić :P Dobrze się rozprowadza po włosach. Świetnie przygotowuje włosy do rozczesywania. Trzeba jej jednak sporo wycisnąć, żeby pokryć włosy o średniej długości. Chyba jedyny minus odżywki. Skończy się prędzej niż szampon, a głowę myję zawsze 2 razy.
Nic dodać, nic ująć. Chociaż nie, jedyne co można ująć, to moje serducho, bo zakochałam się w tym zestawie! Nie wiem jak te specyfiki działają osobno, ale wiem że chętnie do nich wrócę.
Jedynym minusem jest dostępność w Polandzie (fakt, że wszędzie nie szukałam...) i dosyć mała tubka przy zużywaniu codziennym.
Produkt ważny jest do 12 mcy od otwarcia, ale spokojnie.. tutaj data nie obowiązuje, bo na pewno zużyje się go wcześniej :)
Jeśli macie możliwość przetestować to ustrojstwo, to zachęcam :) Z tego co wiem, są jeszcze wersje dla blondynek.
Cena: trzeba spytać Pannę Dominikę ;)
Pojemność: 250ml
Nie będę zadawać Wam pytań, czego używacie... Jeśli macie chęć, same napiszcie lub polećcie coś podobnego! :) Chętnie wypróbuję.. :)
Peace!! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)