Przyszła pora na pochwalenie się moimi łupami z Rossmanowej przeceny. Ja jakiejś wielkiej ochoty, ani potrzeby, zaopatrywania się w kolejne cienie, czy podkłady pudry itd nie odczuwałam. Jedyne co zwróciło moją uwagę to linery. Mam swój jeden ulubiony i jak zobaczyłam go u Oleski w poście haulowym z Rossmana, powiedziałam sobie "muszę go mieć ". Po dotarciu do drogerii, ujrzałam go, majestatycznie błyszczącego na półeczce. Chwile się zawahałam, bo w końcu i tak trochę kosztował (po obniżce 27zł bez grosza), ale ostatecznie wzięłam i jestem zadowolona!
Wcześniej używałam jego poprzednika (już go kawałek czasu nie widzę na półkach), zakupionego w Londynie ładny czas temu.
Przy okazji, skusiłam się również na liner brązowy Miss Sporty. Brązowy akurat chciałam kupić, ale żelowy. Na takowy nie trafiłam, wiec sięgnęłam po ten. -40% w końcu nie zdarza się codziennie;) Przy tej obniżce liner kosztował mnie ok. 6zł.
28 listopada z kolei, weszłam do Rossmana ze zwykłej nudy właściwie i skusiłam się na jeszcze jedna sztukę. Tym razem padło na matowy liner Lovely w kolorze siwym (ok. 4,50zł). Dzisiaj od razu rzuciłam go na oko, i uprzejmie donoszę, ze raczej się z nim polubię:)
Tym sposobem i dzięki promocji -40% jestem bogatsza o 3 linery ;) Ciekawe kiedy ja to wszystko zużyję ;)
Tak prezentują się w zestawieniu. Wybaczcie zdjęcia, ale ciężko ostatnio o dobre światło...
Staram się nie zadawać pytań do Was na końcu posta, bo i tak rzadko dostaję odpowiedź :P ale... używałyście któregoś z tych linerów? Lubicie?:)
Peace!! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rossman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rossman. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 listopada 2012
wtorek, 25 września 2012
Lirene DermoProgram 10% UREA krem do stóp
Dawno już miałam opisać produkt, który znalazł się w moim pudełku w III BlogBoxie. Jakoś po prostu nie chciałam go używać, ze względów osobistych, ale nie będę się wyrzygiwać znowu :P
Przyszedł czas, jakiś tydzień temu, na zużywanie. A mówię tutaj o:
Generalnie kosmetyki firmy Lirene/Dr Irena Eris bardzo dobrze mi się kojarzą. Za czasów nauki w studium masażu, używałam kremu do masażu z arniką i byłam bardzo zadowolona. Do tego podchodziłam niespecjalnie entuzjastycznie, ale w końcu się przełamałam. Tyle tytułem wstępu.
Oto co mówi Nam producent:
Konsystencja jest w sumie chyba podobna do innych kremów do stóp. Zbita, gęsta ale i czuć glicerynę solidnie. Bardzo łatwo się rozsmarowuje, wchłania się trochę dłużej, ale moim zdaniem to jest + kremów do stóp.
Smaruję stopy wieczorem, po wymoczeniu ich w gorącej wodzie z mydełkiem i rano "pod skarpetki". Nie dość, że nie odczuwam dyskomfortu, to jeszcze przez cały dzień są nawilżone, nie pocą się i nie muszę używać dezodorantów do obuwia - czytaj nie waniają :P Skóra jest gładka i mogę już wyrywać gości na stopy :) Dziołchy, faceci to fetyszyści stóp - muszą być zadbane!!
Do tej pory używałam kremów do stóp z Avonu, jednak długo już nie składałam zamówienia, bo i klientów cuś mało. Z jednej strony się cieszę, bo inaczej pewnie bym nie sięgnęła po ten produkt.
Opakowanie standardowe, tubka.
Nie powiem Wam ile kosztował pierwotnie, ale na stronie Rossnet kosztuje 11,99zł. Myślę, że to rozsądna cena za ten krem.
Jeśli macie problemy z nawilżeniem stóp, polecam!
Peace!:)
Przyszedł czas, jakiś tydzień temu, na zużywanie. A mówię tutaj o:
Generalnie kosmetyki firmy Lirene/Dr Irena Eris bardzo dobrze mi się kojarzą. Za czasów nauki w studium masażu, używałam kremu do masażu z arniką i byłam bardzo zadowolona. Do tego podchodziłam niespecjalnie entuzjastycznie, ale w końcu się przełamałam. Tyle tytułem wstępu.
Oto co mówi Nam producent:
Lirene DermoProgram Krem Silnie Nawilżający 10% UREA, skóra sucha
Unikalna formuła kremu zawiera 10% stężenia UREA (mocznika) oraz olejek z oliwek, intensywnie i długotrwale nawilża oraz zmiękcza naskórek. Glucam wraz z gliceryną zapobiega wysychaniu i pierzchnięciu skóry, w wyraźny sposób poprawiając jej elastyczność i miękkość. Stopy zachowują aksamitną gładkość przez cały dzień.
TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE
No właśnie. Niektórzy na przykład nie lubią zawartości mocznika we wszelkiego rodzaju kremach. Tak samo jak i gliceryny. Ja jednak nie zauważyłam u siebie jakiegoś "odrzutu" z tego tytułu. Jeśli działa - nie przeszkadza mi to. W tym przypadku, naprawdę działa! Jako osóbka szczególnie ciężka ;) mam często problemy ze skórą stóp. Pięty nie pękają, ale często sam pumeks czy inne próby mechanicznego pozbywania się tego co mało przyjemne, nie dają rady.TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE
Konsystencja jest w sumie chyba podobna do innych kremów do stóp. Zbita, gęsta ale i czuć glicerynę solidnie. Bardzo łatwo się rozsmarowuje, wchłania się trochę dłużej, ale moim zdaniem to jest + kremów do stóp.
Smaruję stopy wieczorem, po wymoczeniu ich w gorącej wodzie z mydełkiem i rano "pod skarpetki". Nie dość, że nie odczuwam dyskomfortu, to jeszcze przez cały dzień są nawilżone, nie pocą się i nie muszę używać dezodorantów do obuwia - czytaj nie waniają :P Skóra jest gładka i mogę już wyrywać gości na stopy :) Dziołchy, faceci to fetyszyści stóp - muszą być zadbane!!
Do tej pory używałam kremów do stóp z Avonu, jednak długo już nie składałam zamówienia, bo i klientów cuś mało. Z jednej strony się cieszę, bo inaczej pewnie bym nie sięgnęła po ten produkt.
Opakowanie standardowe, tubka.
Nie powiem Wam ile kosztował pierwotnie, ale na stronie Rossnet kosztuje 11,99zł. Myślę, że to rozsądna cena za ten krem.
Jeśli macie problemy z nawilżeniem stóp, polecam!
Peace!:)
poniedziałek, 14 maja 2012
Behind the mask...
Dżem dobry!
Na wstępie chciałabym podziękować za tak fajny odzew i wsparcie pod poprzednim postem - DZIA!:) . Dusia ma się dobrze, ale chyba zbliża się cieczka wielkimi krokami i łobuzuje niemożebnie! :)
Anyways...
Maski, maseczki, maseczunie ;)
Generalnie posiadam cerę, która bez odpowiedniego dbania o nią, wariuje. Mam cerę tłustą, ale w niektórych miejscach przesuszone skórki, które widać czasami nawet po nałożeniu kremu. Lubię się trochę wspomóc peelingiem (mechanicznym, enzymatyczny jakoś mnie nie podnieca..) ale po peelingu dobrze czymś buzię załagodzić. Stąd maseczka, którą widzicie pod spodem...
Rival de Loop Maseczka Mleczno-miodowa z olejkiem z orzechów macadamii i olejkiem z migdałów
"...daje uczucie komfortu i zatrzymuje wilgoć. Wspiera naturalny proces odnowy skóry".
Rzeczywiście świetnie nawilża i zatrzymuje wodę w skórze, co jest boskie, bo wewnętrznie średnio nawadniam się wodą. Ma bardzo przyjemny zapach. Orzechy macadamia i miód biorą górę. Konsystencja lekka, delikatna, nietłusta. Bardzo przyjemnie się rozprowadza na buzi. Na opakowaniu napisane jest, żeby po 10-15min resztki maski, które się nie wchłonęły wmasować w skórę bądź zetrzeć nadmiar wacikiem kosmetycznym. Ja wybieram wacik, bo maseczki jednak różnią się od kremów, i ja czuję, że mam coś na buzi - a tego nie lubię. Po starciu resztek, których generalnie nie jest dużo (może dlatego, że moja buzia łaknie nawilżenia i nawodnienia) twarz jest mieciutka, gładka i jędrna. Nie pozostaje uczucie ściągnięcia - duży plus. Generalnie polecam ją dla osób z raczej niewielkimi problemami skórnymi, bo za wiele nie robi. Jeśli chcesz nawodnić ryjek - to to jest to :P
Cena: 2,49zł
Dostępność: Rossman
Jeśli chodzi o moją buzię, ma raczej duże skłonności do powstawania zaskórników i wyprysków. Dlatego 1-2 razy na tydzień używam maseczek, których zadaniem jest oczyszczanie i ogarnianie porów. Do tej pory wypróbowałam ich mnóstwo, ale nie porobiłam zdjęć. Opiszę więc jedynie te, których fotki posiadam i pamiętam co robiły z moją buzią.
Maseczka Avon Planet Spa Tajski Kwiat Lotosu (głęboko oczyszczająca pory)
To maseczka zastygająca na buziaku. Ma bardzo przyjemny zapach, czuć jakiś kwiat (ciężko wyczuć co to, pewnie Lotos:P), ale jednak bardziej wyczuwalny jest zapach glinki. Ma lekko lilowy kolor, który po zastygnięciu na buzi robi się biały. Świetnie oczyszcza i zmniejsza widoczność porów! Co dla mnie jest mega plusem. Trochę się trzeba namachać, żeby ją zmyć, ale przy użyciu gąbeczki idzie to szybciej. Po zmyciu efekt ściągnięcia jest, ale minimalny. Ja od razu potem nakładam lekką warstwę kremu na dzień i wio :) Jak wspomniałam wyżej, używam jej 1-2 w tygodniu.
Cena: w zależności od promocji w Avonie, około 19zł w cenie regularnej
Dostępność: Avon :) zapraszam :)
Kolejna na tapecie to...
Maseczka Synergen Przeciwtrądzikowa
Podobnie jak poprzednia maska głęboko oczyszcza pory i zapobiega zanieczysczeniom skóry. "Bisabolol łagodzi podrażnienia skóry, etanol działa odświeżająco i orzeźwiająco. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie". Ok... z drugim i trzecim mogę się zgodzić, ale żeby lagodziła?NIE! Po nałożeniu maski oczyszczającej czuć delikatne pieczenie, no jakoś musi dotrzeć do tych porów. To co zrobiła mi ta maska, ciężko nazwać łagodzeniem. Wytrzymałam okolo 10 min z nią na buzi, ale cierpiałam katusze. Może dlatego, że za bardzo mam podrażnioną skórę? Nie wiem. Mimo tego, że mnie bolała, jednak widoczność porów była solidnie zmniejszona, co również oznacza, że były one oczyszczone. Tylko czy jest sens cierpieć? Nakładałam ją 2 razy do tej pory, teraz moja cera się troszkę poprawiła, więc przy środzie wypróbuję ją jeszcze raz.
Cena: około 3zł
Dostępność: Rossman
Jeśli chodzi o maski, to tyle mogę na dzień dzisiejszy przedstawić. Może jesteście w stanie polecić jakąś fajną maseczkę do tłustej cery ze skłonnościami do powstawania wyprysków i zaskórników? :) Chętnie popróbuję :)
Do więzienia!
Peace!:)
Na wstępie chciałabym podziękować za tak fajny odzew i wsparcie pod poprzednim postem - DZIA!:) . Dusia ma się dobrze, ale chyba zbliża się cieczka wielkimi krokami i łobuzuje niemożebnie! :)
Anyways...
Maski, maseczki, maseczunie ;)
Generalnie posiadam cerę, która bez odpowiedniego dbania o nią, wariuje. Mam cerę tłustą, ale w niektórych miejscach przesuszone skórki, które widać czasami nawet po nałożeniu kremu. Lubię się trochę wspomóc peelingiem (mechanicznym, enzymatyczny jakoś mnie nie podnieca..) ale po peelingu dobrze czymś buzię załagodzić. Stąd maseczka, którą widzicie pod spodem...
Rival de Loop Maseczka Mleczno-miodowa z olejkiem z orzechów macadamii i olejkiem z migdałów
"...daje uczucie komfortu i zatrzymuje wilgoć. Wspiera naturalny proces odnowy skóry".
Rzeczywiście świetnie nawilża i zatrzymuje wodę w skórze, co jest boskie, bo wewnętrznie średnio nawadniam się wodą. Ma bardzo przyjemny zapach. Orzechy macadamia i miód biorą górę. Konsystencja lekka, delikatna, nietłusta. Bardzo przyjemnie się rozprowadza na buzi. Na opakowaniu napisane jest, żeby po 10-15min resztki maski, które się nie wchłonęły wmasować w skórę bądź zetrzeć nadmiar wacikiem kosmetycznym. Ja wybieram wacik, bo maseczki jednak różnią się od kremów, i ja czuję, że mam coś na buzi - a tego nie lubię. Po starciu resztek, których generalnie nie jest dużo (może dlatego, że moja buzia łaknie nawilżenia i nawodnienia) twarz jest mieciutka, gładka i jędrna. Nie pozostaje uczucie ściągnięcia - duży plus. Generalnie polecam ją dla osób z raczej niewielkimi problemami skórnymi, bo za wiele nie robi. Jeśli chcesz nawodnić ryjek - to to jest to :P
Cena: 2,49zł
Dostępność: Rossman
Jeśli chodzi o moją buzię, ma raczej duże skłonności do powstawania zaskórników i wyprysków. Dlatego 1-2 razy na tydzień używam maseczek, których zadaniem jest oczyszczanie i ogarnianie porów. Do tej pory wypróbowałam ich mnóstwo, ale nie porobiłam zdjęć. Opiszę więc jedynie te, których fotki posiadam i pamiętam co robiły z moją buzią.
Maseczka Avon Planet Spa Tajski Kwiat Lotosu (głęboko oczyszczająca pory)
To maseczka zastygająca na buziaku. Ma bardzo przyjemny zapach, czuć jakiś kwiat (ciężko wyczuć co to, pewnie Lotos:P), ale jednak bardziej wyczuwalny jest zapach glinki. Ma lekko lilowy kolor, który po zastygnięciu na buzi robi się biały. Świetnie oczyszcza i zmniejsza widoczność porów! Co dla mnie jest mega plusem. Trochę się trzeba namachać, żeby ją zmyć, ale przy użyciu gąbeczki idzie to szybciej. Po zmyciu efekt ściągnięcia jest, ale minimalny. Ja od razu potem nakładam lekką warstwę kremu na dzień i wio :) Jak wspomniałam wyżej, używam jej 1-2 w tygodniu.
Cena: w zależności od promocji w Avonie, około 19zł w cenie regularnej
Dostępność: Avon :) zapraszam :)
Kolejna na tapecie to...
Maseczka Synergen Przeciwtrądzikowa
Podobnie jak poprzednia maska głęboko oczyszcza pory i zapobiega zanieczysczeniom skóry. "Bisabolol łagodzi podrażnienia skóry, etanol działa odświeżająco i orzeźwiająco. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie". Ok... z drugim i trzecim mogę się zgodzić, ale żeby lagodziła?NIE! Po nałożeniu maski oczyszczającej czuć delikatne pieczenie, no jakoś musi dotrzeć do tych porów. To co zrobiła mi ta maska, ciężko nazwać łagodzeniem. Wytrzymałam okolo 10 min z nią na buzi, ale cierpiałam katusze. Może dlatego, że za bardzo mam podrażnioną skórę? Nie wiem. Mimo tego, że mnie bolała, jednak widoczność porów była solidnie zmniejszona, co również oznacza, że były one oczyszczone. Tylko czy jest sens cierpieć? Nakładałam ją 2 razy do tej pory, teraz moja cera się troszkę poprawiła, więc przy środzie wypróbuję ją jeszcze raz.
Cena: około 3zł
Dostępność: Rossman
Jeśli chodzi o maski, to tyle mogę na dzień dzisiejszy przedstawić. Może jesteście w stanie polecić jakąś fajną maseczkę do tłustej cery ze skłonnościami do powstawania wyprysków i zaskórników? :) Chętnie popróbuję :)
Do więzienia!
Peace!:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)