No ja wiem, wiem... ale już jestem ;)
Ostatni tydzień było mocno załadowany. Mogę się pochwalić, że się udało! :)
Przyjechała mi Siostra i przywiozła mi tyle fajności, że stwierdziłam że się z Wami nimi podzielę.
Zawsze mi zrobi miłą niespodziewankę :)
Oto co dostałam w ramach.. sama nie wiem czego :P
Paleta 88 cieni nudnych, co mi mocno odpowiada, bo głównie właśnie takich używam na co dzień. Cienie mają fajną pigmentację i nieźle się nakładają. Ciemne trochę ciężej jest rozetrzeć, ale to chyba większość tak ma :)
Pędzelki Fraulein 38 - bo kto powiedział, że muszą być M.A.C albo inne Hakuro :) Podobno są wykonane z naturalnego włosia, co trochę mi nie pasuje, ale szczerze?Nie czuć, żeby były naturalne. Całkiem spoko trzymają, nakładają i rozcierają cienie. Dla mnie OK!!
Kilka lakierów, których producenta Wam nie przedstawię, bo jestem ślepa i nie potrafię znaleźć. Każdy z nich pachnie inaczej. Zdążyłam już przetestować. 1 warstwa do pokrycia wystarcza, ale po 1 dniu niestety dają niefajne wizualne efekty. Muszę przetestować z topami i kilkoma warstwami.
Masło The Body Shop o zapachu Klementynek :) Baaardzo spoko :) i w przecenie na lotnisku :P
Próbnik perfum Kenzo Parfum
D'Ete - kiedyś dostałam na spółę z Siostrą te perfumy w pełnej wersji wymiarowej. Butelka była matowa i miała kształt liścia. Strasznie długo szukałam tego zapachu, aż w końcu Kumpelka mi go odnalazła w necie po wyglądzie butelki, a Siocha zakupiła ten oto próbnik :) Niestety dostałam go w spadku, bo jej dzidzi w brzuchu się zapach nie spodobał :P No trudno :P
Gdzieś zagubiło mi się zdjęcie maskary Illegal Lenght, ale ufam że ją znacie :) uf uf uf.
Do tego dochodzi bilet na koncert Anathemy, który swoją drogą wytrząsł mi gacie, wypłakał oko, otworzył macicę (dobrze, że wiatropylna nie jestem:P) i rozpierdzielił nadgarstki w kolanach! i bluzeczka, której Wam nie pokażę, bo się w kadrze nie zmieści :P poza tym wczoraj mi się poplamiła franca :P
Lubię takie prezenciochy! :)
Chwilowo pazurów nie będzie, bo mój wskazujący lewy jest w stanie "na pół". Niestety każdej z Nas chyba przydarzyło się małe kuku podczas golenia goleni. No mi to kuku właśnie powoli zrasta :) Potrzebuję grubszych paznokci albo bardziej tępej maszynki hehehe :)
Przypominam o KONKURSIE! :) Wbijajcie i obadajcie, jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście :) i do roboty!
Peace :)
jakie faaaaajne te lakiery:D
OdpowiedzUsuńLakiery mają świetne buteleczki :).
OdpowiedzUsuńThe Body Shop uwielbiam, ale ja zawsze z wysp zwożę cały dobytek lush'a ;D
OdpowiedzUsuńale fajowo:D też takie chce:D te lakierki mega<3
OdpowiedzUsuńpaletka jest bajkowa;)
OdpowiedzUsuńWszystko fajne, ale chyba najfajniejsza siostra:)) chciałabym taka mieć choć brat mój też fajny:))
OdpowiedzUsuńo jaa ale kreatywne te opakowania lakierów :D
OdpowiedzUsuń