Obserwatorzy

niedziela, 17 lutego 2013

Pierwsze denko evaar! + garstka mini recenzji

Chwilowo próbuję nadrobić trochę notkami trochę innymi niż moja paznokciowa mania. Lubię czasem poczytać posty, w których mówicie o zużytych kosmetykach. Do tej pory mówiłam sobie "a po co ludziom wiedzieć, co zużyłam.. na co to komu?!". Teraz widzę w tym trochę więcej sensu, bo w każdej takiej notce zamieścić można wiele informacji na temat tych produktów. Takie mini-recenzje, i to mnie się podobie! Dlatego zaczynam od denka, które zbieram od połowy stycznia właściwie. Niektóre z tych produktów już opisywałam u siebie na blogu, więc znajdziecie odnośniki do tychże postów.
Może nie jest tego wiele, ale jak na mnie... To i tak przeszłam samą siebie! Zawsze miałam problem z wykańczaniem swoich kosmetyków. Najgorzej mi szło z wszelkiego rodzaju balsamami do ciała, kremami do ryja no i oczywiście z kolorówką. W nowym roku postanowiłam z cierpliwością denkować :) To jak na razie jedyne postanowienie, którego dotrzymuję! Jesteście dumne..wiem ;)

Oto co udało mi się wykończyć od stycznia:


Codzienna pielęgnacja włosów:

Zestaw Ziaja Mało Kakaowe - (w zestawie była również maska, której tak prędko nie zużyję, bo jest dość wydajna) 
Te produkty przypadły mi do gustu jedynie ze względu na ich zapach. Jak nigdy nie lubiłam słodkich zapachów wkoło siebie, tak teraz sama się owymi otaczam. Zapach piękny, słodki, ale nie drażni nosa. Moje włosy specjalnie suche nie są, ale zniszczone owszem. Średnio raz w miesiącu je farbuję, więc trochę odżywienia na pewno się przyda. Czy zauważyłam, żeby były wygładzone? Po użyciu szamponu łącznie z odżywką - owszem jakiś efekt jest, ale następnego dnia już i tak muszę myć głowę. Nie nabawiłam się łupieżu, co jest wielkim plusem, bo do tej pory używałam głównie szamponu Head&Shoulders. Szampon wystarczył mi na trochę więcej niż miesiąc (zaznaczam, że myję włosy codziennie lub co drugi dzień).

Odżywka do włosów brązowych Balea
Ciężko powiedzieć mi cokolwiek na temat słów producenta, bo nie znam niemieckiego, ale odżywkę dostałam w gifcie łod Oleśki. Znacie ten zapach przy farbowaniu włosów? Nie chodzi mi o amoniak, a o typowy zapach farby do włosów (samego kremu koloryzującego, nie wody). Ta odżywka właśnie taki ma zapach. Niektórzy go lubią, niektórzy jak najprędzej chcą pozbyć się go z włosów po koloryzacji. Może zapachem nie zachęca, ale pozwoliła mi rozczesać włosy zwykłym grzebieniem w 5min. Ja z niej jestem bardzo happy. Więcej o niej napiszę w osobnej, recenzyjnej nocie.

Pazuryry i pielęgnacja dłoni:

Zmywacz do paznocki bezacetonowy Sensique z olejkiem rycynowym, z wyciągiem z koziego mleka, o zapachu arbuza
No dawno tyle nie pisałam w tytule produktu. Najważniejsze jest to, że zmywacz jest dość wydajny (jak na moje malowanie paznokci 1 na 2 dni :P ), ma przyjemny, ale bardzo delikatny zapach arbuza, niestety klei się trochę po użyciu, a ja z moją nerwicą natręctw jednak wkurzam się jak mi się coś przydziumdzia do paluchów. Kupił mnie tym, że z lakierami brokatowymi radzi sobie bez większych problemów.

O kremie AA Herbaciana Róża będziecie mogli poczytać niedługo (post w trakcie redagowania) 
Najwięcej co mogę powiedzieć, to to, że zapach ma obłędny! Więcej w recenzji jutro!

 Codzienna pielęgnacja twarzy:

BeBeauty żel micelarny do mycia i demakijażu
Używam go codziennie rano przy rutynie pielęgnacyjnej ryjka i wieczorem do zmywania makijażu. Jedyne z czym sobie nie radzi to płynny liner. Tusz wodoodporny rozpuszcza i zmywa solidnie. Przyjemnie pachnie, jeśli chodzi o wydajność.. no mogłaby być ciutkę lepsza, bo taka tuba wystarcza mi na 3 tygodnie i dni kilka... Do tego cena, która moim zdaniem jest jego atutem - ok. 5zł w Biedronce. 

O kremie Oeparol możecie poczytać TUTAJ

 Zbieranina:

Dezodorant w spray'u Rexona
Tutaj akurat wersja z UK, bo siostra po sobie zostawiła, a co ma się marnować... ;) Nigdy nie ufałam antyperspirantom w spray'u i nigdy nie zaufam. Nic mi nie urwał. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że przyjemnie go psiknąć nawet po depilacji - nie szczypie.

O suchym szamponie Rene Furterer możecie poczytać TUTAJ

Urban Decay Primer Potion -Sin-
Moja ulubiona baza pod cienie. Miałam ją jakiś czas i mimo upływu daty ważności świetnie się nakładała, nie kawaliła cieni i nie powodowała u mnie żadnych podrażnień na oczach. Dobrze, że zmienili tubki, bo wydostać resztkę produktu z tego badziewia jest trochę trudno.

Super Liner L'Oreal -Noir-
Mój ulubiony liner, przyszedł na niego czas. Na szczęście ma już godnego następcę, o którym pisałam TUTAJ. Świetnie się go używa, trzyma się powieki solidnie, nie rozmazuje się i świetnie kryje. Powala cena regularna w drogeriach ok. 40zł.


Uff, niby niewiele, ale jednak się kurde bele uzbierało! :)

Peace! :)


5 komentarzy:

  1. wow sporo udało ci się zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie dlatego denka lubię, że można wspomnieć cho jednym zdaniem o kosmetykach, których się używało, bo przecież wiadomo, ze każdemu nie damy rady zrobić pełnej recenzji. A czasem taka mini recenzja przy okazji denka w zupełności wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Denka są super :) można króciutko przekazać opinie o danym kosmetyku, nie zawsze jest czas, aby każdy produkt solidnie zrecenzować, a tak zawsze można wrócić i sprawdzić czy dany kosmetyk się lubiło czy nie ;)
    Żel micelarny bardzo lubię, krem oeparol czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam żel z Biedronki :)

    OdpowiedzUsuń

Dzia za odwiedziny! Wpadaj częściej! :)


Mój blog, to nie miejsce na reklamę. Wszelkie komentarze "reklamowe" będą przeze mnie usuwane.